Jakiś czas temu zainstalowałem na komputerze syntezator Surge XT. To potężne, darmowe narzędzie, które między innymi potrafi grać w dowolnej temperacji – wystarczy wgrać odpowiedni plik konfiguracyjny. Wygenerowałem za pomocą webowego kreatora plik .scl z temperacją mezotonalną, wczytałem go, podłączyłem klawiaturę MIDI i zacząłem grać.
Pierwsze akordy w C-dur wprawiły mnie w lekkie osłupienie. Tercje brzmiały inaczej niż zazwyczaj – nie „lepiej nastrojone”, tylko jakby wskoczyły na swoje miejsce i przestały drgać. Żadnego dudnienia, żadnej fali. Czyste, spokojne, niemal niebiańskie. Pomyślałem: aha, więc o to chodzi.
A potem – z czystej ciekawości – zagrałem Fis-dur.
Nie będę tego opisywał szczegółowo. Powiem tylko, że moje uszy potrzebowały chwili, żeby wrócić do normalności. I że od tamtej pory rozumiem, czemu renesansowi muzycy tak uważnie dobierali tonacje.
Najpierw trochę fizyki – obiecuję, że krótko
Zanim wejdziemy w renesans, jedno zdanie o tym, skąd w ogóle bierze się problem z nastrojeniem instrumentów.
Kwinta czysta – ten piękny, pełny interwał – ma proporcję 3:2. Oktawa ma proporcję 2:1. Problem polega na tym, że te dwie liczby nigdy się nie „domkną”: nie ma takiej liczby czystych kwint, która dałaby dokładnie całkowitą liczbę oktaw. Jeśli stroisz instrument, chodząc po kwintach w górę, po dwunastu krokach wracasz mniej więcej do punktu startowego – ale mniej więcej, nie dokładnie. Zostajesz z małą, irytującą nadwyżką, którą nazywamy komatem pitagorejskim.
Każdy system temperacji to sposób radzenia sobie z tym długiem. Możesz go rozkładać równo na wszystkie interwały, możesz go chować w jednym miejscu, możesz decydować, które interwały będą czyste, a które – lekko wypaczone. Ale zniknąć nie może. To matematyczna konieczność.
O stroju pitagorejskim pisałem już osobno – jeśli chcesz pełne tło, zajrzyj tam. Tutaj skupiamy się na tym, co renesans z tym problemem zrobił – i dlaczego zrobił to inaczej niż średniowiecze.
Co było ważne dla renesansu?
Muzyka średniowieczna była przede wszystkim melodyczna. Głosy poruszały się liniowo, a gdy spotykały się w harmonii, liczyły się głównie kwinty i kwarty – interwały czyste, mocne, trochę surowe.
Renesans zmienił priorytety. Rozwinęła się muzyka polifoniczna – madrygały, motety, msze wielogłosowe – gdzie kilka głosów śpiewa jednocześnie w pełnych akordach. I tu pojawił się problem: tercja wielka w stroju pitagorejskim jest wyraźnie za szeroka. Dla wokalisty, który śpiewa ją z innymi głosami, ta rozbieżność jest słyszalna i nieprzyjemna – akordy „drżą”, zamiast stać stabilnie.
Teoretycy muzyki XVI wieku – Gioseffo Zarlino we Włoszech, Francisco Salinas w Hiszpanii – doszli do tego samego wniosku: jeśli chcemy czystych tercji, musimy poświęcić czystość kwint. Zamiast komat chować w jednym miejscu, można go rozsmarować cienko po kwintach – każdą zwęzić o odrobinę, o jedną czwartą komatu syntonicznego. W zamian tercje wielkie na głównych stopniach skali stają się idealnie czyste.
Tak powstała temperacja mezotonalna 1/4-komat. I dokładnie to usłyszałem w Surge XT – te „wskakujące na miejsce” tercje, które tak mnie zaskoczyły.
Niebo na białych klawiszach, piekło na czarnych
Tu jest haczyk, o którym warto wiedzieć.
Mezotonalność działa pięknie – ale tylko w określonych tonacjach. Konkretnie: w tonacjach z niewielu znakami przykluczowymi, gdzie większość gry odbywa się na białych klawiszach. C-dur, F-dur, G-dur, d-moll, a-moll – tu brzmienie jest wyjątkowo czyste i pełne.
Problem pojawia się, gdy zaczynasz schodzić w tonacje z dużą liczbą znaków. System mezotonalny strojony na 12 dźwiękach musi gdzieś zebrać cały dług temperacji, który nie zmieścił się w pozostałych interwałach. Ląduje on w jednej kwintcie – zwanej wilczą kwintą – która brzmi fałszywie i dysonansowo w stopniu, który trudno zapomnieć.
Fis-dur na nią właśnie natrafia. Stąd moje traumatyczne doświadczenie.
Renesansowi muzycy dobrze o tym wiedzieli. Dlatego repertuar z tamtej epoki bardzo rzadko zapuszcza się w odległe tonacje. Nie dlatego, że kompozytorzy byli mniej odważni – dlatego, że znali możliwości swoich instrumentów i pisali muzykę, która brzmiała pięknie na ich instrumentach, nastrojonych ich systemem.
Flet prosty w tym wszystkim
Tutaj pojawia się coś ciekawego, bo flet prosty rządzi się trochę innymi prawami niż klawiatura.
Na klawesynie czy organach temperacja jest dosłownie wbudowana w instrument – grasz to, co nastroisz, i już. Flet prosty daje więcej wolności: grający może korygować intonację oddechem czy lekkim zakryciem otworu. W tym sensie jest bardziej „elastyczny”.
Ale historyczne flety renesansowe – podobnie jak inne instrumenty tamtej epoki – były projektowane z myślą o konkretnym stroju. Proporcje bore’u, rozmieszczenie otworów, kształt otworu głosowego – wszystko to zakłada, że instrument będzie używany w określonym systemie harmonicznym i w określonych tonacjach. Nie jest to przypadek ani niedociągnięcie: to świadomy projekt pod konkretną estetykę.
Kopia fletu tenorowego Rome 716, wzorowana na instrumencie z warsztatu Raucha von Schrattenbacha (pierwsza połowa XVI wieku), jest strojona przy A=456 Hz – wyżej niż współczesne 440 Hz. To nie jest historyczny kaprys. Tamto A wynikało z całego kontekstu: z kościołów, w których grał, z głosów, z którymi współpracował, z systemu temperacji, w którym osadzony był repertuar. Gdy grasz na takim instrumencie w tonacjach, do których powstał, słyszysz dokładnie to, co słyszeli ludzie na przełomie XV i XVI wieku – i rozumiesz, dlaczego ta muzyka działała.
Jeśli chcesz usłyszeć mezotonalność nie przez głośniki komputera, ale przez drewno i powietrze – to jest najprostsza droga.
Co się stało potem?
Mezotonalność królowała mniej więcej do połowy XVII wieku. Potem muzyka zaczęła się zmieniać: coraz więcej modulacji, coraz odleglejsze tonacje, coraz bardziej kłopotliwa wilcza kwinta. Kompozytorzy i wykonawcy zaczęli szukać temperacji, które dawały przyzwoite brzmienie wszędzie – nie idealne nigdzie, ale znośne wszędzie.
Tak pojawiły się tzw. temperacje dobrze temperowane (wiem, masło maślane) – Werckmeister, Kirnberger, inne – gdzie każda tonacja ma nieco inny charakter, ale żadna nie jest katastrofą. Wiele osób uważa, że to właśnie te subtelne różnice między tonacjami sprawiają, że Das Wohltemperierte Clavier Bacha jest takie fascynujące: każde preludium i fuga ma swój unikalny nastrój, częściowo dlatego, że każda tonacja brzmiała inaczej.
W XIX wieku upowszechniła się temperacja równomierna – ta, której używamy dziś. Każda kwinta jest identycznie skrzywiona, każda tonacja brzmi tak samo jak każda inna. Zysk: wolność transpozycji, prostota strojenia. Koszt: te piękne, czyste tercje znikły na dobre.
Powrót do Surge XT
Plik .scl nadal jest wgrany w moim syntezatorze.
Sięgam po niego od czasu do czasu, gdy chcę sobie przypomnieć, jak brzmiał świat przed temperacją równomierną. Gram w C-dur, F-dur, G-dur – i za każdym razem jest to trochę jak odkurzenie starej fotografii: kontury te same, ale kolory inne, głębsze, spokojniejsze.
Fis-dur omijam. Niektóre lekcje wystarczy odrobić raz.
Jeśli Cię to zaciekawiło i chcesz spróbować samodzielnie: Surge XT jest darmowy, pliki .scl z różnymi historycznymi temperacjami możesz sobie wygenerować on line. Wgranie i eksperymentowanie zajmuje kilka minut. Tylko zanim zagrasz Fis-dur – wiedz, że ostrzegałem.
Flet tenorowy Rome 716 – kopię instrumentu z warsztatu Raucha von Schrattenbach (I poł. XVI w.), strojony przy A=456 Hz w temperacji mezotonalnej – znajdziesz w naszym sklepie.
Renesansowy Flet Prosty Tenorowy – Kopia Rome 716 (Rauch von Schrattenbach, I poł. XVI w.)
Renesansowy flet prosty – kopia Rome 716 to funkcjonalna replika wyjątkowego instrumentu z pierwszej połowy XVI wieku, sygnowanego przez warsztat Hansa Raucha von Schrattenbach, przechowywanego w Museo Nazionale degli Strumenti Musicali w Rzymie. Zaprojektowany na podstawie dokładnych pomiarów oryginału. Instrument wykonany jest z precyzyjnego tworzywa Prusament PLA Galaxy Black – materiału gwarantującego powtarzalność akustyczną i elegancki wygląd. Testy w pracowni reinvented.tech potwierdziły, że instrument gra w tonacji D przy stroju A=456 Hz w temperacji mezotonalnej, idealnej dla renesansowego repertuaru muzyki dawnej. Złącza uszczelnione są tradycyjnym nawojem z nici i naturalnym woskiem pszczelim.










Dodaj komentarz